Kolejny dzionek z tych, w którym myśli kołaczą się po główce i nic z tego sensownego nie wynika. Rozpoczynam pisanie bloga. W dzieciństwie nie raz i nie dwa próbowałam pisać pamiętniki co kończyło się po zapisaniu maksymalnie 5 kartek. Szybko gaśnie zapał i wena twórcza. Tak może być i w tym przypadku.
Eryk uciął sobie popołudniową drzemkę. Mam 1h. Chwila relaksu. Chociaż nie przemęczam się zbytnio. Mieszkam sobie bezpiecznie z rodzicami i bratem. Nie pracuję, więc mam czas na ugotowanie obiadu, jeśli babcia nie może, sprzątanie, pranie, prasowanie i wiele innych domowych czynności. Tak, jestem kurą domową od prawie trzech lat.
Związek z szczęśliwym tatusiem nie trwał długo. Tak to jest kiedy zaczyna się od dupy strony, tzn. od końca. Sex, bobas, a na końcu zastanawianie się nad formalizacją związku. W naszym przypadku skończyło się na mrzonkach i niezrealizowanych planach. Brakło głębokiego uczucia. Może gdyby ono było prawdziwe to wszelkie przeciwności losu byśmy razem pokonali. Niestety trafiłam na typ faceta, który kłamstwem i siłą próbuje sobie zjednać drugą osobę. Miało być tak pięknie... a wyszła jedna wielka dupa!